No. 3

W niedzielę przemogłam swoje wewnętrzne lenistwo i postanowiłam, że pierwszy raz od przyjazdu nałożę podkład i wyjdę do ludzi. Pierwotny plan zakładał pojechanie na weekend w okolice włoskiej granicy i podziwianie białych Alp, ale ostatecznie stwierdziłam, że 115 franków za 3-godzinną podróż z 6 przesiadkami to przesada.

Wybór padł na Zurych, bo blisko (40 km), dobry dojazd (30 minut pociągiem) i mogę wrócić w ten sam dzień. Co prawda wyszukiwarka połączeń pokazała, że bilet w dwie strony kosztuje 18,20 franków, ale postanowiłam gorzko przełknąć te 70 zł za godzinę jazdy. Jednocześnie przyrzekłam sobie, że jak tylko zrobi się odrobinę cieplej, a dzień będzie dłuższy to zacznę stopować.

Koło 10:30 Claudio zawiózł mnie na dworzec do sąsiedniej miejscowości. Dziarsko przebrnęłam przez skomplikowany system biletomatu – cena biletu w jedną stronę (a nie jak wcześniej sprawdzałam w dwie): 18,20 franków. Stwierdziłam, że spróbuję po angielsku, bo może nie rozumiem. Możecie sobie tylko wyobrazić moje rozczarowanie kiedy okazało się, że poradziłam sobie z niemiecką wersją i bilet w jedną stronę kosztuje ni mniej, ni więcej, ale 18,20, a więc w dwie strony za godzinną jazdę zapłacę 140 zł.

OK, to  już duża przesada i rezygnuję z Zurychu. Dzisiejszy dzień (czyli jeszcze ok. 6 godzin, bo przecież nie wrócę i nie powiem rodzinie, że zrezygnowałam, bo cena biletu zwaliła mnie z nóg) spędzę oglądając każdą kamienicę i każdy dom w Brugg.

Usłyszałam dzwony bijące na mszę. Multi-culti pełną gębą: rzymskokatolicka msza w szwajcarskim kościele odprawiana po niemiecku przez ciemnoskórego księdza z hinduską na ołtarzu oraz Polką i Azjatami w ławkach + cywilem pomagającym księdzu, a wyglądającym jak stary Bilbo.

Po mszy poszłam sprawdzić czy biletomat już się naprawił i czy cena pociągu będzie bardziej ludzka. Niestety. Zawróciłam w kierunku Starego Miasta czy jakkolwiek by nie nazwać tej starej części miasteczka. Przechodząc minęłam ten o to znak:

DSC_6659

i szybko skalkulowałam. Jest po 12:00, czyli jeśli zacznę teraz to będę koło 20:00 na miejscu. Po chwili minęłam takie rondko:

>pomimo kilkunastu prób załadowania zdjęcia nie udało mi się tego zrobić, dlatego musicie mi uwierzyć na słowo, że było rondo ze znakiem drogowym na m.in. Zurych<

i w zasadzie decyzja została podjęta. To jest przecież tak blisko, że dojadę tam stopem, a wrócę spokojnie najdroższym pociągiem świata jak już będzie ciemno. Kierując się znakami maszerowałam powolnym krokiem celem znalezienia dogodnego miejsca do łapania.

Po dwudziestu minutach łapania i 5 zatrzymanych samochodach, które niestety nie jechały tam gdzie powinny, zatrzymał się przystojny 40-letni Szwajcar, który zaproponował, że podwiezie mnie do wioski obok, gdzie jest lepsze miejsce do łapania. Ostatecznie ten 32-kilometrowy odcinek pokonałam trzema samochodami – z łapaniem trasa zajęła mi 59 minut.

Drugim kierowcą był bogaty (a jak!) Szwajcar, który dwadzieścia kilka lat pracował w Brazylii i nie może się teraz odnaleźć w szwajcarskiej „ponurej, nieprzyjacielskiej, zapracowanej” rzeczywistości bez słońca i niebieskiego nieba. Spytał czy jestem Rosjanką, bo ta uroda i akcent.

Trzecim kierowcom był pół-Szwajcar pół-Irańczyk, który jak każdy muslim komplementował moją urodę chwaląc się, że ma piękną polską przyjaciółkę (niestety nie pamiętał jej imienia…). Dodatkowo odkryłam nowe znaczenie „niedużo”: owy mężczyzna ma służbowy samochód, ale musi płacić miesięcznie „niedużo”, bo 1000 franków za benzynę.

14:02 zameldowałam się w tramwaju, który za 4,60 franka podwiózł mnie do centrum.

Tym oto sposobem zaliczyłam pierwszego stopa w Szwajcarii, dotarłam do Zurychu i miałam jeszcze 4 godziny słońca.

Co widziałam w Zurychu zobaczycie jutro, bo dzisiaj przekroczyłam własny, wydumany limit słów 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s