No. 26 – Kościół w Szwajcarii

Jedna z wielu planowanych postów przybliżających nieco życie w Szwajcarii. Zobaczymy ile tych postów wyjdzie w praktyce, niemniej jeden staje się faktem.

DSC_2962

(katedra w Konstancji (Niemcy))

Z „problemem” kościoła spotkałam się już w Niemczech, więc podejrzewałam, że tutaj będzie równie ciężko. Nie spodziewałam się jednak, że AŻ tak!

Podchodziłam do tej notki wiele razy, bo kwestia jest złożona, wątków wiele, a chciałabym przekazać to wszystko możliwie klarownie. Ostatecznie zdecydowałam się na wypunktowanie najważniejszych informacji, które pozwolą Wam jako-tako poznać sytuację. Jeśli macie jakieś pytania lub coś jest niejasnego to piszcie (marzenia ściętej głowy)!

DSC_9976

(Thun)

Ogólna sytuacja – w teorii w Szwajcarii jest ok. dwukrotnie więcej protestantów niż katolików. W praktyce najwięcej jest ateistów i agnostyków, ludzi, którzy coraz rzadziej czują jakikolwiek związek z kulturą chrześcijańską. Tak jak wielu (nie wszyscy!!) na moje pytanie „czy jesteś Szwajcarem?” (ponad 20% obywateli Szwajcarii ma obce korzenie, więc pytanie nie jest bezpodstawne) odpowiadają „najbardziej czuję się Europejczykiem”, także wielu z (K)kościołem rzadko miało kiedykolwiek coś wspólnego (mówię także o fizycznym budynku, w którym nigdy nie byli).

Kościoły – kościoły katolickie w Szwajcarii zazwyczaj są w każdej większej miejscowości. Z tym, że często są nieczynne, udostępnione tylko do zwiedzania lub msze odbywają się tam raz na czas (rzadziej niż raz w tygodniu, bo jeśli w danym mieście jest kilka kościołów, a tylko jeden ksiądz to są „dyżury” – kościoły czekają na swoją kolej). Kościoły są albo… nowe albo stare ;). Mam na myśli nowoczesne budowle, które w środku rzadko na pierwszy rzut oka przypominają kościół (tak jest także w Niemczech), albo stare kościoły sprzed reformacji, które udało się odzyskać z rąk protestantów. W mojej miejscowości nie udało się tego zrobić, dlatego są tutaj dwa kościoły – kiedyś katolicki obecnie protestancki stary kościół i ok. 20-30 letni rondel, cały w boazerii – nowy kościół katolicki.

DSC_8526

(zbór z mojej wioski. Niestety nie mam żadnego zdjęcia nowoczesnego kościoła, ale postaram się Wam zrobić)

Zbory – w języku niemieckim zarówno zbór jak i kościół to jedno słowo, dlatego niejednokrotnie nadziewałam się na to, że szłam do kościoła będąc przekonana, że idę do kościoła, a tam czekała mnie niespodzianka. Była szczególnie smutna kiedy wchodziło się do środka, a wewnątrz wszystko ograbione zgodnie z protestancką doktryną. Idealnym przykładem jest katedra w Bernie – piękna (neo)gotycka budowla, która początkowo posiadała trzy piękne portale, a w środku ścienne malowidła, jednak po reformacji usunięto wszystkie malowidła oraz zniszczono dwa boczne portale. Zdjęcie poniżej:

DSC_9588

DSC_9592

Księża i szafarze – w kościele w Szwajcarii dramatycznie brakuje księży. W mojej parafii, która liczy kilka kościołów z pobliskich miejscowości jest tylko dwóch księży – jeden ledwo chodzi i nie jest w stanie samodzielnie odprawić mszy świętej, a drugi jest z Afryki. Do pomocy ma przynajmniej dwóch szafarzy (ja przynajmniej tylu spotkałam). Kobietę i mężczyznę. Spytałam dlaczego tak jest – „jest stanowczo zbyt mało księży. Jesteśmy teologami, mamy odpowiednie wykształcenie, zostaliśmy >>posłani<< przez biskupa z Bazylei, który pozwolił nam pomagać księżom”. Szafarz więc „odprawia” mszę (ale wtedy nie ma przemieniania, ufff… tyle wygrać), ma kazanie. Czyta też Ewangelię nawet jak uczestniczy w mszy z księdzem…

Godziny mszy świętych – to, że jest niedziela to wcale nie oznacza, że w moim wiejskim kościele będzie msza święta. Nie ogarniam tego systemu, bo w parafii nie ma więcej niż 6 kościołów – wychodzi po dwie msze na głowę księdza/szafarza (nie liczę tego starszawego księdza) – mimo to tylko w kościele parafialnym msza jest co tydzień. A w moim wiejskim nawet jeśli jest odprawiana przez szafarza – czyli formalnie nie jest to nawet msza. Dotychczas nie spotkałam jeszcze kościoła, w którym msza byłaby odprawiana więcej niż dwa razy dziennie (i mówię tu  o niedzieli i kościołach w wielkich miastach) – często się zdarza, że msza wypada raz na dwa tygodnie. W tygodniu często odbywa się w przykościelnej salce dużo „aktywności” typu spotkania młodych, chóry, rozmowy, ekumeniczne spotkania czy eucharystie (bardzo popularne). Msza w dni powszednie to rzadkość.

DSC_9411

(wnętrze kościoła w Brugg)

Zwiedzanie kościołów – kościoły w zwykłych, nieturystycznych miejscowościach czy miejscach są otwierane tylko na czas mszy. W miastach i miejscach gdzie przychodzą turyści, a kościół jest także zabytkiem kościoły są często są otwarte tylko w ściśle określonych godzinach np. 10:00-16:00 (zazwyczaj), a w środku często nie można fotografować (nawet bez lampy).

Celebracja mszy świętej – nie będę się rozpisywać o ogromnym szoku i wszystkich takich, które przeżyłam uczestnicząc w kolejnych mszach świętych. Wymienię po prostu coś czego być nie powinno lub co jest inne niż w Polsce. Ministrantki zamiast ministrantów (także na polskich mszach) + rozpuszczone włosy/pomalowane paznokcie, ale wszystkie mają alby do ziemi i białe buty. Msza bez księdza. Dzieci posadzone przed ołtarzem rysujące rysunki.  Brak „Glorii”, pozycja stojąca na przemienieniu. Komunia rozdawana przez „pomocnika księdza” (nie jest szafarzem, bo nie odprawia mszy, tylko no właśnie… pomaga stojąc przy ołtarzu), do ręki. Dziwne odśpiewanie psalmu, ale jeszcze go nie rozgryzłam…

DSC_9965

(freski „za czasów katolickich” w protestanckim zborze, Thun)

Z rzeczy, które mi się natomiast bardzo podobają to spora uwaga, którą poświęca się tradycyjnemu śpiewowi. Wchodząc do kościoła każdy bierze śpiewnik, gdzie każda pieśń rozpisana jest także na pięciolinii – powiem Wam, że nieźle się podszkoliłam w czytaniu nut ;). Śpiewa się dużo i często nawet po 5-7 zwrotek. W czasie mszy nie ma żadnego pośpiechu, który tak często można u nas spotkać. Msze wyglądają bardzo uroczyście, w czasie Ewangelii zawsze stoją ministrantki ze świecami – ten element bardzo mi się podoba, a często go u nas brakuje.

I jeszcze jedna sprawa, która chwytała mnie za serce w Konstancji i chwyta mnie za serce i tutaj. Dzwony kościelne. Prawdziwe dzwony, które biją co kwadrans i sprawiają, że człowiek czuje się… bezpiecznie.

DSC_6656

(kościół w Brugg)

Szwajcarscy katolicy – szwajcarscy katolicy to ludzie uśmiechnięci. W zasadzie większość Niemców i Szwajcarów to ludzie uśmiechnięci. Są w podeszłym wieku, na palcach u ręki można policzyć rodziny z młodymi dziećmi. Rzadko, bardzo rzadko spotykam kogoś w moim wieku. Kościół zazwyczaj jest wypełniony 2/3 (przypominam, że jest tylko jedna msza dziennie, więc tylu jest prawdopodobnie praktykujących katolików). Większość się zna, więc łatwo zobaczyć kto jest „spoza owczarni” – zawsze wzbudzam ciekawe spojrzenia staruszek ;). Po nabożeństwie (nie jest to regułą) zdarzają się poczęstunki – kawa, ciastko.

Jak postrzegają katolików – tu chyba mam zbyt małą wiedzę, żeby się wypowiedzieć, ale jest to chyba traktowane trochę jako styl życia, trochę dziwaczny i staromodny.

DSC_7771

(Andermatt)

Religia w szkole – w szkole są dwie religie – dla protestantów i dla katolików. Wielokrotnie pytałam Laury co robią na tych zajęciach (odbywają się 1-2 razy w miesiącu), jednak udało mi się z niej wyciągnąć tylko szczątkowe informacje. Wynika z nich, że katechetka dzieli się z nimi tkliwymi historyjkami jak być dobrym człowiekiem – trzeba się dzielić z innymi,  trzeba się uśmiechać etc. Niewiele to ma chyba wspólnego z Bogiem. Kiedyś Laura przeglądała moje zdjęcia, zobaczyła na nich księdza i spytała kim jest ten mężczyzna, że jest tak ubrany. Słowo różaniec też jej nic nie mówi, tak samo modlitwa „Ojcze Nasz…”.

Ciekawostka – rodzina, u której mieszkam jest niewierząca. Andrea z przekonań (~nie wierzy w to czego nie widzi), a Claudio dlatego, że tak go wychowano – generalnie jest mu chyba wszystko jedno, nie zaprząta sobie głowy takimi sprawami. To prosty człowiek, który potrafi zadawać oczywiste pytania po kilkanaście razy. Jednym z nich to słynne z mojego facebooka pytanie gdzie jest grób Jezusa i na pewno jest w Nazarecie, bo tam Go ukrzyżowali. Jednocześnie jak mają możliwość to podwożą mnie do kościoła, pytają „jak było?”. Dzieci nie są ochrzczone, nigdy nie były w kościele, ale Laura chodzi na religię (gdzie sens? gdzie logika?).

DSC_6734

(wnętrze kościoła w Zurychu)

Ogólnie mam takie wrażenie, że ludzie traktują Boga jako sprawę absolutnie tylko i wyłącznie osobistą – po prostu masz się dobrze czuć w kościele i oddawać Bogu chwałę, nie zawsze zgodnie z dbałością o liturgię zgodnie z literą prawa. „Taki mamy klimat”. Katolicy często mi przypominają protestantów (ekumeniczna msza jest bodajże raz w tygodniu), tylko wychowanych w innej tradycji.

DSC_7399

(wnętrze kościoła w Sion)

Ponieważ staram się zwiedzać jak najwięcej to często msze oglądam w Internecie kiedy wrócę już do domu – ciężko jest znaleźć czynny kościół katolicki + wstrzelić się w mszę.

Na zakończenie dodam, że są to tylko moje obserwacje i wnioski wyciągnięte z rozmów z ludźmi tutaj mieszkającymi, więc nie chciałabym byście zbytnio generalizowali. Może jest lepiej niż mi się wydaje! 🙂

Jeśli faktycznie przeczytaliście ten post to duże gratsy! 🙂

Reklamy

9 uwag do wpisu “No. 26 – Kościół w Szwajcarii

  1. Czytam i podziwiam 😉
    W dyskusję nie mam podstaw się wdawać, ale powiem tylko, że w Polsce też spotkałam się z ministrantkami (nie wiem czy Cię to uspokoi, czy może wręcz przeciwnie :D).
    Pozdrowienia!

    Polubienie

  2. „Wynika z nich, że katechetka dzieli się z nimi tkliwymi historyjkami jak być dobrym człowiekiem – trzeba się dzielić z innymi, trzeba się uśmiechać etc. ” – nie rozumiem Cię. Co w tym złego? Przecież na tym polega bycie dobrym człowiekiem. A takim można być też bez wiary w Boga (popatrz na mnie – jestem zły?) ;). A szkoda, że w naszym kraju nie uczy się tego, by ludzie się uśmiechali. Może wtedy lepiej by im się żyło, a nie ciągłe narzekania, umartwiania się, robienie z Polaków ofiar, itp. 🙂
    A pytanie Claudio o Jezusa było bardzo logiczne.. ale „just in case” nie będę rozwijał tej myśli :).
    Muszę jednak zgodzić się z brakiem logiki w tym, że małżeństwo niewierzące posyła dziecko na zajęcia z religii (nie ważne w której wersji) :). Straszna niekonsekwencja :).

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • Arku – chyba nie na tym polegają lekcje religii ;). Nigdzie nie napisałam, że to źle, że uczy ich tego typu rzeczy, tylko, ze religia powinna przybliżyć do BOGA. Nie myl religii z etyką. Tkliwe historie są ok, ale fajnie by było gdyby wiedziała kim jest Maryja skoro chodzi na RELIGIĘ.

      Pytanie Claudio było logiczne dla ludzi spoza kultury europejskiej. Nasza kultura opiera się na chrześcijaństwie czy tego chcesz czy nie, więc pewne fakty dotyczące Jezusa WYPADA ZNAĆ. To tak jakbyś nie wiedział o lądowaniu w Normandii czy Napoleonie. Gdybyś nie kojarzył postaci Leonardo da Vinci wyśmiałabym Cię tak samo jak Claudio. To pokazuje żenujący poziom wiedzy człowieka (nadal nie twierdzę, że ta wiedza jest niezbędna do życia, tylko, że ta ignorancja zawsze będzie mnie bawić i stanowić ciekawostkę). Pytania logiczne niekoniecznie są mądre – niestety nie samą logiką świat stoi ;)).

      Polubienie

    • Jeszcze dodam przykład matematyczno-fizyczny, bo historyczne mogą do Ciebie nie trafić :D. Znam wzór skróconego mnożenia, znam prawa Newtona i wiem kim był Einstein – nie interesuje mnie to zupełnie, ale uważam, że podstawy wiedzy z różnych dziedzin trzeba znać. I niewiedza (może to brzydko z mojej strony) zawsze będzie mnie rozbawiała.

      Polubienie

      • Nie chcę tu dyskutować z kwestią znaczenia chrześcijaństwa dla Europy, bo choć niektórym to się nie podoba, to faktycznie miało ono duży wpływ na kształtowanie się tradycji i kultury w Europie. I tego nie miałem zamiaru negować. Ale ja jednak zastanawiam się nad tym, czy osoby, których nie interesuje religia, nie miały z nią (chyba) styczności, muszą znać takie szczegóły? No bo zakładam, że Claudio wiedział, że Jezus był (tak wynika z Twojego wpisu na Facebooku), kim Jezus był i że jest ważny dla chrześcijan, ale niekoniecznie już wiedział, że według religii chrześcijańskiej wstąpił do nieba z ciałem (co nie zdarza się codziennie – więc pomijając kwestię wiary na chwilę, jest niezbyt logiczne). To tak, jakbyś miała wymienić wszystkie osiągnięcia Einsteina, a przy okazji podać ich znaczenie dla współczesnej fizyki ;). Z mojego punktu widzenia, podstawy Claudio zna. Więc dyskusja, którą zapoczątkowałem, może zostać podsumowana stwierdzeniem: inaczej definiujemy zakres „podstawowej wiedzy z różnych dziedzin”.

        A co do etyki się zgadzam, choć uważam, że w Polsce poza przybliżaniem do Boga przydałoby się uczyć dzieci też tego, jak żyć „dobrze i pozytywnie” :). Ale to temat na inną dyskusję ;).

        Polubienie

  3. I zapomniałem przez to wszystko powiedzieć, że przesadzasz z tym, że Twoje zdjęcia są nie do końca udane :). Mi się podobają, ale ja nie znam się za bardzo na fotografii, więc nie wiem, czy moja opinia się liczy ;).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s