No. 27 – Berno

DSC_9621

W Bernie już raz przez przypadek wylądowałam. Było wtedy szaro, ponuro, znalazłam śmierdzący Flohmarkt pod mostem, a dodatkowo błądząc przez 40 minut nie znalazłam poszukiwanego Starego Miasta. Potem ponad godzinę stałam czekając aż ktoś mnie z tego miasta wywiezie.

Stwierdziłam jednak, że dam Bernu  jeszcze jedną szansę, bo to jednak… stolica. Tak, stolicą Szwajcarii jest Berno, a nie Genewa. Ma ok. 160 tysięcy mieszkańców czyli jest akuratne na szwajcarskie warunki. Dodatkowo zachęcała mnie bliska odległość od Alp.

DSC_9673Dojechałam oczywiście stopem. Na trzy rzuty, a ostatni kierowca kiedy usłyszał, że jestem umówiona na 13:00 i prawdopodobnie się spóźnię to nadrobił dla mnie 20 km i wyrzucił mnie w samym centrum. Nie mam pojęcia jakim cudem ostatnim razem nie wpadłam na Stare Miasto, bo zaczyna się ono dokładnie na dworcu, czyli tam, gdzie ostatnio go szukałam.

DSC_9757

Na 13:00 byłam umówiona z moim couchem (czyli osobą, u której nocowałam i która oprowadziła mnie po mieście). Powyższe zdjęcie zrobione przed symbolem Berna, czyli Zytgloggeturm. Wieża ma z tej strony dwie tarcze (z drugiej jedną) – w tym jedną astronomiczną, która jest średniowiecznym majstersztykiem i po dziś dzień jest codziennie nakręcana przez 20 minut. Powyżej zegar astronomiczny jest zasłonięty, więc poniżej prezentacja mnie i tarczy ;).

IMG_7091Muszę przyznać, że w Bernie się po prostu zakochałam! Już pierwsza ulica sprawiła, że w ogóle nie chciałam stamtąd wyjeżdżać. Szerokie ulice, każdy ma dla siebie miejsce, odnowione piękne kamienice. Lubię przestrzeń, a Berno po tym względem bardzo przypomina mi… Warszawę. Także kto kocha Warszawę do Berna! 🙂 Podobnie jak nasza stołeczna Starówka ma dolną część (Mariensztat), gdzie kiedyś mieszkali rzemieślnicy i inni tacy, tak samo ma je Berno. Do tej części Starego Miasta można dojść niezliczonymi dłuuugimi schodami w dół pośród przepięknej scenerii – ogródki, stare kamieniczki, drewniany tunel, wzdłuż malusieńkiego zamku.

DSC_9509

Powyżej rzut ok na (od lewej): główną ulicę Starego Miasta, kamienice gdzie znajdują się niezliczone tarasy, ogrody  i ogródki na zboczach, część Mattenquartier (czyli dawna dzielnica rzemieślników), następnie rzeka Aare. W prawnym dolnym rogu są ogrody przy katedrze. Po lewej stronie na górze widać pierwszy most berneński, a tuż obok niego Baerenpark czyli ogród dwóch niedźwiedzi – symbolu Berna! W tym widoku się absolutnie zakochałam, mogłabym tymi uliczkami chodzić nieskończenie długo i jeszcze dłużej.

nie wychodzi - smutek z nędzą także tutaj

Tutaj rzut na miasto z drugiej strony. I jeszcze taras:

DSC_95061

Po zwiedzeniu wieży katedralnej – największego obiektu sakralnego w Szwajcarii (101 metrów), która wygląda tak:

DSC_9585

przeszliśmy wolnym krokiem tę ulicę:

DSC_9566

żeby dojść tutaj:

DSC_9802

czyli do siedziby parlamentu szwajcarskiego! Fontanna, którą widzicie tryska w dowolnej kolejności, a strumieni wody jest 26 czyli tyle ile szwajcarskich kantonów.

W Parlamencie mieliśmy zarezerwowane zwiedzanie. Także no, nie byłam nigdy na Wiejskiej, ale widziałam parlament europejski w Strasbourgu, Landestag w Stuttgarcie i parlament szwajcarski ;). Taki ze mnie Europejczyk!

Nie będę tutaj opisywać ustroju Szwajcarii (zrobię to, być może, w osobnej notce), ale z ciekawostek mogę powiedzieć, że są dwie izby, o takie:

DSC_9532

IMG_6889

Wybrani do tej Izby ze zdjęcia wyżej (Rada Kantonu – 46 reprezentantów) muszą mówić w trzech językach urzędowych Szwajcarii (niemiecki, francuski, włoski), bo obrady nie są tłumaczone! Także albo rozumieją o czym dyskutują albo naciskają randomowe guziki w czasie głosowania.

Izba na zdjęciu niżej (Rada Narodu – 200 parlamentarzystów) ma już obrady tłumaczone, także spokojnie można się np. skupić na kontemplacji ogromnego malowidła na całą ścianę, które przedstawia jezioro pośród gór. Na środku są chmurki, a na nich siedzi anioł z gałązką pokoju. Po lewej strony obrazu są skały, a na nich leży… zdechła ryba. Podobno to primaaprillisowy żart malarza – budynek Parlamentu został oddany do użytku 1 kwietnia 1901 r., a w okolicy, z której pochodził malarz ten dzień nazywa się jakoś rybio.

DSC_9525

Sufit w holu głównym Parlamentu.

Berno słynie także z fontann, których ma kilkanaście. O, na przykład takich:

DSC_9576

Ta fontanna powstała podobno, aby odstraszyć dzieci – tuż za nią znajdowała się fosa miejska. Niedaleko tejże fontanny znajduje się most. Most jest szczególny, ponieważ swego czasu skakało z niego wielu samobójców. Miasto nie miało z tym problemu, dopóki ci ludzie skakali do wody – niestety dosyć często skakali na bulwary znajdujące się poniżej co było niebezpieczne dla spacerujących (pomijając makabryczny widok, gdyby jednak samobójca cię nie trafił tylko spadł kilka metrów przed tobą). W związku z tym włodarze rozciągnęli siatkę nad bulwarami udaremniając samobójcze skoki. Oczywiście siatki znajdują się tylko nad ziemią – na wodą dalej można odebrać sobie życie!

DSC_9713

Powyżej fontanna przedstawiająca założyciela miasta, a poniżej fontanna Sprawiedliwości:

DSC_9697

Berno ma też w sobie kawałeczek Krakowa (poznajecie murzyna?):

DSC_9721

A może to Kraków ma kawałeczek Berna?

DSC_9690

Tak wygląda moja ulubiona ulica pod słońce, a tak nie-pod słońce:

DSC_9735

W Bernie czułam się jak u siebie. Dodatkowy klimacik tworzyli liczni grajkowie, czego do tej pory w Szwajcarii nie spotkałam (w Niemczech w sumie też nie). Widzieliśmy nawet cały zespół dzieciaków grających na gitarach i sprzedających swój debiutancki album.

IMG_6983

Poszliśmy też do parku na niedźwiedzie, ale niestety niedźwiedziom miasto buduje nowy domek i niedźwiedzie mieszkają obecnie gdzieś indziej :(. Ale zdjęcie niedźwiedziego domku mam!

Potem wspięliśmy się do Rosengarten, skąd jest piękna panorama na całe Stare Miasto i na… Alpy.  Poniżej kiczowate zdjęcie:

DSC_9664

Generalnie do zobaczenia w Bernie oprócz Starego Miasta nie ma zbyt wiele, ale ja nie potrzebowałam niczego więcej! Mój przewodnik opowiedział mi mnóstwo ciekawostek, których teraz niestety nie pamiętam. Ilja interesuje się fotografią, więc trochę mnie podszkalał, a dodatkowo… cały czas rozmawiał ze mną po niemiecku! 🙂 Dużo przyjemniej zwiedza się z kimś niż samemu, dlatego też mam więcej zdjęć siebie niż zwykle (czym ochoczo się dzielę! Wybaczcie!).

DSC_9581

(pies pojony z Fontanny Mojżesza)

W Szwajcarii podoba mi się to, że ma nie tutaj zbyt wielu turystów (hehe, kogo by było na to stać?!), dlatego można spokojnie spacerować weekendowymi popołudniami. Można spokojnie zrobić zdjęcie bez 30 innych turystów w kadrze i po prostu zrelaksować się.

DSC_9764

Rzut oka na zachodzące miasto i już się z Wami żegnam! 🙂

Jak tylko macie możliwość to wpadać do Berna pochodzić po Starym Mieście, bo aż tak klimatycznych miast ze świecą szukać!

Niby nic szczególnego, ale to wszystko tworzy jakąś magiczną spójną całość.

Na koniec mały making of jednego ze zdjęć:

IMG_6981

+ kolejna ciekawostka, że absurdy nie dotyczą tylko Polski ;). Powyżej informacja, że gra w piłkę na szkolnym boisku zabroniona, a poniżej, że jednak nie.DSC_9613

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “No. 27 – Berno

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s