No. 40 – Lautenbrunnental

DSC_2001

Zaraz po zjechaniu z Sunneggi, z której widziałam Matterhorn i przejściu się uliczkami Zermatt (poprzedni post) pobiegłam na dworzec, żeby przed końcem dnia wykorzystać jeszcze mój bilet dzienny i pojechać tam, gdzie 3-krotnie nie udało mi się dojechać stopem.

DSC_1720

Lautenbrunnental – to Dolina 72 Wodospadów. A tak przynajmniej nazywa się to miejsce.  Dolina z okolicznych wzniesień bardziej wygląda jak kanion, bo góry, czy wysokie skały mają niemalże pionowe zbocza.

Lautenbrunnental to dolina, którą inspirował się w swoich książkach Tolkien.

DSC_1875

Na zdjęciach z Wikipedii wyglądała imponująco, aczkolwiek wiedziałam, że ja takich widok mieć nie będę, ponieważ wjazd na górę, z której rozciągał się widok na dolinę kosztował majątek.

DSC_1721

Postanowiłam przejść się wzdłuż doliny znanym szlakiem turystycznym z miejscowości Lautenbrunnen do Stechelberg. Trasa była całkowicie płaska i liczyła ok. 7 km. Po drodze miałam podziwiać „72 wodospady”, ale od razu spoiler – widziałam zaledwie 3 na świeżym powietrzu i 11 podziemnych. Dodatkowo „wodospady” to też nieco słowo na wyrost, bo raczej były to strumyki spadające z góry.

Niemniej wycieczka była bardzo piękna co widzicie na załączonych licznych zdjęciach.

DSC_1727

Lautenbrunnental słynie w Szwajcarii z Basejump, czyli latania jak nietoperz. Niestety nikt nie latał, kiedy akurat tam byłam, za to spotkałam kilku paralotniarzy – bardzo popularne hobby w Szwajcarii.

Idę i idę, strzelam sobie selfiki:

DSC_1788

DSC_1805

DSC_1812

DSC_1833

DSC_1850 DSC_1882

I słyszę nagle sporawy hałas, jakby auta na autostradzie szybko pędziły jeden za drugim. Patrzę w lewo „skały”, w prawo „skały”, myślę „podziemna autostrada!”.

Natura jednak zadziwia wielokrotnie i moją podziemną autostradą okazały się… podziemne wodospady. Było ich zaledwie 11, były całkiem nieduże, ale hałas robić potrafiły!

DSC_1749

Ponieważ były podziemne to niewiele na zdjęciach zobaczycie. Mała zajawka tego co było w środku (ja oczywiście nie jestem w zestawie, ale ładnie wyszłam to zamieszczam się!):

DSC_1915

DSC_1970

DSC_1968

Oprócz tego był przyjemny skalny chłód, ogromna wilgoć i deszcz z sufitu.

DSC_1914

Potem spotkałam stado owieczek. Znajdźcie na poniższym zdjęciu owcę „keine grenze” (wiem, że sucho <3):

DSC_2026

DSC_1897

Po tym krótkim kilkukilometrowym spacerze wyruszyłam w podróż do domu. Po drodze mijaliśmy moje ulubione szwajcarskie jezioro – Thunersee. Zdjęcia z okien pociągu, a ciepłe kolory na niektórych zdjęciach to efekt zachodzącego słońca:

DSC_2058

DSC_2080

DSC_2082

W pociągu z Berna do Brugg przysiadł się do mnie mężczyzna, który mijając mnie, zatrzymał się i spytał po angielsku czy może się przysiąść i czy jestem Rosjanką (!!).

Wiele razy pytano się mnie czy jestem z Rosji słysząc mój słowiański akcent (po słowiański akcent to musi być Rosja) lub moje imię (popularne w Rosji), ale żeby na podstawie samego wyglądu bezczelnie (bezczelnie w znaczeniu odważnie) wręcz założyć, że jestem z Rosji? Ja noszę w sobie obraz zupełnie innych Rosjanek ;).

DSC_2030

DSC_2015

Zdziwiony był także, że mówię po niemiecku, bo „przecież widać, że jestem zza granicy”. On sam pochodził z Gwatemali, ale szwajcarska rodzina adoptowała go gdy miał kilka lat i odtąd mieszka już w Szwajcarii.

DSC_2001

DSC_1906

I to by było tyle z tego dłuuuuugiego dnia – jedne z najlepiej wydanych 40 franków! 🙂

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “No. 40 – Lautenbrunnental

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s