No. 42 – St. Gallen i Appenzell

St. Gallen leży dwa rzuty beretem od Konstancji. Mimo to, przez 9 miesięcy mieszkania w tamtym mieście ani razu nie zmotywowałam się, aby tam dotrzeć.

Życie dało mi drugą szansę, którą tym razem wykorzystałam i w ostatni weekend maja, nieco spontanicznie, wybrałam się na weekend do tego miasta oraz do podobno najbardziej urokliwego i przesiąkniętego tradycją regionu Appenzell.

DSC_2098

(St. Gallen)

Pomysł pojawił się dawno, ale zawsze coś przeszkadzało w realizacji – głównie moje lenistwo lub niesprzyjająca pogoda.

Ostatecznie pod wpływem chwili postanowiłam, że roześlę 5 zapytań o nocleg w St. Gallen i jeśli jest taka wola to pojadę zobaczyć te tereny, jeśli się nie uda to spędzę ten weekend w domu.

Moje pierwsze zdjęcie w windzie:

DSC_2149

Udało się :).

Niemiec mieszkający w Szwajcarii razem ze swoją nepalską dziewczyną napisali, że chętnie mnie przenocują.

Do St. Gallen udało mi się całkiem sprawnie dotrzeć, plus, uwaga! dwukrotnie spotkałam na trasie kierowców, którzy podwieźli mnie innym razem :). Jeden podwiózł mnie po raz drugi, a drugi niestety tym razem nie jechał w moją stronę, ale zatrzymał się i spytał co słychać.

Także Szwajcaria zaczęła się kończyć.

DSC_2105

(St. Gallen)

DSC_2237(stolica regionu Appenzell – Appenzell)

St. Gallen to miasto, które słynie z benedyktyńskiego kompleksu klasztornego z VIII wieku.

Za darmo można podziwiać przepiękną, zachwycającą katedrę – polecam wygooglać „stiftskirche St. Gallen”, bo moje zdjęcia nie oddają jej uroku.

DSC_2128

DSC_2143

Za 12 franków można zwiedzać bibliotekę z VII wieku. Niestety tam zdjęć robić nie można było, więc wygooglajcie „stiftsbibliothek st. gallen”, bo jest istotnie arcydziełem! Aczkolwiek zupełnie niewartym oglądania na żywo, a już na pewno nie za 50 zł ;). Zdecydowanie wystarczą zdjęcia.

DSC_2125

(St. Gallen)

DSC_2123

(selfie przed Stiftskirche, St. Gallen)

W St. Gallen oprócz tego można zobaczyć także wiele innych pięknych kościołów. Plus zdjęcie-dowód, że fatalne drogi/chodniki można spotkać nie tylko w Polsce:

DSC_2152

Hości, u których spałam opowiadali mi ciekawe historie ze swojego życia. Niemiec walczy o prawa do opieki nad swoim synem, a Nepalka pokazywała mi zdjęcia z trzęsienia ziemi i dom, który zawalił się tuż obok jej rodzinnego.

DSC_2165

(St. Gallen)

Następnego dnia moim celem była eksploracja wspomnianego już Appenzell, czyli regionu gdzie Szwajcarzy wciąż chodzą w tradycyjnych strojach. Oczywiście okazało się to turystyczną paplaniną, a zachwycające opisy pagórków, pól i takich zdecydowanie na wyrost.

DSC_2221

(Appenzell)

Oczywiście było pięknie, ale czytane wcześniej opisy sprawiły, że miałam ochotę na więcej. Poza tym szczerze powiedziawszy nie bardzo miałam też ochotę na jeżdżenie po wioskach, więc po 2 godzinach jeżdżenia od wioski do wioski zrezygnowałam.

DSC_2255

DSC_2260

DSC_2277

DSC_2287

Nawet zdjęć wielu nie zrobiłam. Aczkolwiek o ile weekend był nieco rozczarowujący (najpierw biblioteka, która wcale tak na żywo nie zachwyca, a potem region, który ładniej wygląda w przewodniku), to warto było jechać dla jednego wydarzenia.

DSC_2269

Okazało się, że w stolicy regionu Appenzell o nazwie Appenzell odbywał się festiwal muzyki folklorystycznej. W związku z czym widziałam prawdziwych Szwajcarów w prawdziwych regionalnych strojach <3. A przecież każdy kto mnie zna wie, że szaleję na punkcie kultury ludowej.

DSC_2192

Festiwal był niewielki, więc niewielu było ubranych, ale jednak udało mi się ustrzelić dwa zdjęcia:

DSC_2187

DSC_2182

Także Szwajcarię mogę opuszczać – widziałam krowę z dzwonkiem, grajków na rogach alpejskich, Szwajcara w tradycyjnym stroju.

A dodatkowo zrobiłam sobie zdjęcie z krasnalami, bo ojczyzną ogrodowych krasnali jest właśnie Szwajcaria:

DSC_2224

A Appenzell (to miasteczko) jest jednym z najbardziej UROCZYCH miasteczek. Tradycyjna zabudowa z ciekawym architektonicznym wykończeniem – gratka dla lubiących architekturę ludową!

DSC_2246

DSC_2235

DSC_2228

DSC_2226

Do domu wróciłam z Hindusem mieszkającym w Holandii, a pracującym w Szwajcarii, który zawiózł mnie w kompletnie innym kierunku, ale miałam dużo czasu, więc chętnie przystałam na tę propozycję, bo obiecał pokazać mi jezioro zuryskie z innej strony. Oto i ono:

DSC_2298

Potem podwiozło mnie rodzeństwo Serbów, którzy w Szwajcarii urodzili się i dorastali, ale powiedzieli, że nigdy nie będą się czuć Szwajcarami, ponieważ Szwajcarzy zawsze będą ich nieco inaczej traktować.

Wzięli mnie tylko dlatego, że zatrzymali się na stacji benzynowej gdzie łapałam i zaciekawiło ich co tam robię. Także dobrze, że ludzie są ciekawi ;).

Poniżej zdjęcie plakatu z alei w St. Gallen gdzie umieszczane są najciekawsze niemieckojęzyczne plakaty:

DSC_2176

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s