No. 49 – Bellinzona

Dzisiaj krótko i zwięźle (przynajmniej taki mam plan) o ostatnim mieście, które widziałam w Szwajcarii.

DSC_3899

DSC_3871

Bellinzona to miasto trzech zamków. Znajduje się we włoskiej części Szwajcarii (kanton Ticino) i jest cudownym połączeniem włoskich klimatów ze średniowiecznymi twierdzami. Spodobała mi się niesamowicie i choć ciężko porównywać ją do Berna, które jest miastem zupełnie innego typu, to chyba degraduje stolicę z pierwszego miejsca w moim prywatnym plebiscycie na ulubione szwajcarskie miasto.

Miasto słynie z trzech zamków, które zostały wybudowane przez władców trzech prowincji, które wspólnie zarządzały tym strategicznie położonym miastem (leży w dolinie, która pozwala kontrolować wszelkie „przepływy ludzkie” przez Alpy).

DSC_3739

DSC_3891

Nie spodziewałam się, że zamki zrobią na mnie tak pozytywne wrażenie. Była cudowna pogoda (zwróćcie uwagę na niezwykłą niebieskość nieba), a zwiedzane zamki wyglądały jak klasyczne zamki średniowieczne. A przynajmniej ja je sobie tak wyobrażałam. Równiuteńko skoszony trawnik aż się prosił, żeby usiąść i zrobić sobie piknik. Kiedyś tam wrócę i tak zrobię!

DSC_3830

DSC_3929

Kilka słów o dziewczynie, u której spałam, bo, naprawdę, była to niezwykle ciekawa postać:11400999_967287116636453_414955173109291644_n Wychowała się we włoskiej części Szwajcarii i czuję się Szwajcarką, jednak kilka lat temu dowiedziała się, że… została adoptowana jako niemowlak, a w jej żyłach płynie wyłącznie rumuńska krew. Rok temu odnalazła swoją starszą siostrę, która została w Rumunii – kilka tygodni temu widziałam zdjęcia na facebooku z ich pierwszego spotkania!

Ponadto Ane tka/szyje ubrania na przędzarce i wieczorem po moim przyjeździe pokazała mi jak się to robi.

Ma olbrzymiego kota (Mainkun), który waży 11 kg.

11201844_967287193303112_8741452684735448981_n

Jest też weganką i przygotowała dla mnie trzy pyszne wegańskie posiłki. Najadłam się nimi przeogromnie, na jedną z potraw mam nawet przepis, ale wciąż brak mi weny na jej przygotowanie ;). Pracuje jako projektantka łazienek. Oto jej mieszkanie:

DSC_3687

Niestety czas w Bellinzonie bardzo szybko mi minął i pora było zawijać żagle do portu. Do pokonania miałam 200 km, a ponad połowa trasy między Alpami (i wzdłuż Jeziora Czterech Kantonów – autostradą TUŻ PRZY BRZEGU, gdzie widoki zapierały dech w piersiach).

Ane zawiozła mnie na wylotówkę, a ja ufając jej, nie sprawdziłam czy na dobrą ;). Okazało się, że na złą, czyli po drugiej stronie miasta! Na szczęście szybko złapałam jakiś miejski autobus, a kierowca w środku wyjaśnił, że jedzie właśnie w kierunku wylotówki na Zurych. Uwielbiam komunikację publiczną w Szwajcarii!DSC_3725

Po 40 minutach wysiadłam na przystanku i od razu mogłam zacząć łapać. Po kilkunastu minutach zatrzymał się Szwajcar, który podwiózł mnie ponad połowę trasy, opowiadał mnóstwo ciekawostek o Przełęczy i Tunelu Gotharda (przełęcz jest najpiękniejszą w Szwajcarii, a Tunel najdłuższy w Europie lub na świecie), ale nie wszystko zrozumiałam, ponieważ mówił silnym szwajcarskim dialektem.

Grunt, że trasa była przepiękna  – było niezwykle wąsko, naokoło tylko góry aż do nieba. Ale zdjęć nie robiłam, więc wszystkie zdjęcia pochodzą tylko z Bellinzony.

DSC_3734

Potem złapałam strażaka i kilku innych kierowców, z którymi jechałam po kilka kilometrów. Z każdym momentem czułam coraz większą ekscytację, bo to była moja ostatnia szwajcarska podróż autostopem i byłam bardzo ciekawa, kto będzie ostatnim dobroczyńcą. DSC_3756

W pewnym momencie jechałam z bardzo pozytywną parą w średnim wieku. Byli ubrani cali na czarno – rockmeni lub miłośnicy metalu. Poprosiłam, by podwieźli mnie do większej miejscowości jakieś 15 km przed moją wioską. Byli niesamowicie zabawni i świetnie mi się z nimi jechało – pierwsi kierowcy, z którymi tak dużo żartowałam (i to po niemiecku!).

W czasie jazdy okazało się, że jadą 3 km od mojej wioski na koncert muzyki sakralnej. DSC_3764

Nie podwieźli mnie pod sam dom, ponieważ śpieszyło im się na koncert, ale kiedy zostawili mnie na przystanku, kierowca wyszedł z samochodu, wcisnął mi do ręki różaniec i szybko wsiadł z powrotem. Zamurowało mnie, więc już nigdy się nie dowiem dlaczego to zrobił. W niemalże niekatolickiej Szwajcarii mój ostatni kierowca podarował mi taki prezent.

Zawsze wiedziałam, że czuwa nade mną Anioł Stróż ;).

DSC_3767

Na koniec zasypię Was pięknymi zdjęciami z pięknej Bellinzony.

Ostatniej szwajcarskiej wycieczki!

DSC_3784

DSC_3786

DSC_3792

DSC_3800

DSC_3808

DSC_3815

DSC_3827

DSC_3835

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s